niedziela, 20 lutego 2011

Zaniechanie

W 1983 r., dwa lata przed moim urodzeniem, w wieku dziewięćdziesięciu lat zmarła moja prababcia Katarzyna Musiał z domu Styzińska. Od blisko dwudziestu lat była wdową. Przeżyła obu swoich synów – w tym mojego dziadka. Do końca swoich dni mieszkała w Szamotułach, po sąsiedzku ze swoimi dwiema synowymi – w tym moją babcią. Wykres moich przodków do niedawna urywał się jednak na imionach jej rodziców. Czemu najmniej wiemy o tych, którzy – żyjąc obok nas – powinni powiedzieć nam sami o sobie najwięcej? Paradoks – niestety tak częsty w naszych rodzinach.
Rozmowa – przez nią najlepiej poznajemy się nawzajem. Bywa, że odkładana na później, nigdy się nie spełnia. I dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że przeoczyliśmy moment, gdy jeszcze można było zapytać. Przeoczyliśmy bezpowrotnie.
Prababcia Katarzyna urodziła się w Czaczyku w Wielkopolsce, w małżeństwie Benona i Łucji Styzińskich. Spośród kilkorga rodzeństwa przeżyła tylko ona i jej jeden brat - Franciszek. W kwietniu 1919 r., mając niespełna dwadzieścia cztery lata, Franciszek, powstaniec wielkopolski ranny w walkach pod Nakłem, umiera w szpitalu w Kcyni.
W 1920 r. w kościele parafialnym w Głuszynie odbył się ślub moich pradziadków: Katarzyny Styzińskiej i Stanisława Musiała. Wkrótce, wraz z rodzicami prababci, przenieśli się oni do Szamotuł, gdzie kupili dom.
Musiałowie i  Styzińscy II wojnę światową spędzili w Jędrzejowie. W 1939 r. wywieziono tam wielu Polaków z Szamotuł i okolic. Wprowadzono ich do mieszkań tamtejszych Żydów. Wymiana lokatorów odbyła się błyskawicznie – niewiele pozwolono zabrać zmuszonym do opuszczenia swoich domów. Zresztą – ich los i tak był już przesądzony.
W Jędrzejowie prababcia Katarzyna spędziła ze swoim mężem i rodzicami całą wojnę. Mieszkali na ul. Krzywe Koło. Pradziadek, który był wcześniej kupcem, otworzył tam własny sklep.
W kwietniu 1945 rodzina wracała pociągiem do domu. Niestety, siedemdziesięcio-dziewięcioletni już wtedy prapradziadek Benon zmarł po drodze, kilkanaście kilometrów przed Szamotułami. Emocje okazały się zbyt wielkie.
W kolejnych latach prababcia traciła po kolei swoich najbliższych. W 1962 r. pod kołami samochodu w Szamotułach zginął mój pradziadek, Stanisław. W latach 70. zmarli synowie prababci, wśród nich mój dziadek, Alojzy Musiał.
Historię prababci i jej krewnych – sięgająca przecież aż początku lat 80. XX w. – odtwarzam ze strzępów informacji zapisanych przez nią samą w jej notesie, na odwrocie niektórych zdjęć, z ocalałych dokumentów. Ci, którzy ją pamiętają, niestety nie zapytali w porę o jej rodziców, dziadków; o to, skąd pochodzili, czym się zajmowali. A tak niewiele wysiłku wymagało, by poznać to, co teraz powiedzieć nam mogą tylko archiwa. Zresztą – nigdy nie zastąpią one żywej opowieści.
Pod koniec stycznia tego roku otrzymałem z Urzędu Stanu Cywilnego w Szamotułach kserokopie aktów zgonu moich prapradziadków Styzińskich. Z uwagi na to, że Benon zmarł w pociągu, wpis o jego śmierci nie znalazł się w głównej księdze zgonów. Dzięki uprzejmości urzędników udało się go jednak w końcu odnaleźć. Przesłane kserokopie wyjaśniły, skąd pochodzili Benon i Łucja oraz jak nazywali się ich rodzice. Wyznaczyły tym samym nowy trop poszukiwań.   

2 komentarze:

  1. Ciekawa historia ;) Moja koleżanka ma na nazwisko Styzińska i pochodzi z małej miejscowości- Kupienina. Założę się, że nie wiedziała o pochodzeniu swojego nazwiska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nazwisko Styziński pochodzi od nazwy miejscowości Styrzyniec, położonej w województwie białostockim. Zresztą kilka osób w Polsce nosi nazwisko Styrzyński. Tymczasem mój prapradziadek Szczepan - ojciec Benona, o którym piszę w poście - w księgach parafialnych niekiedy zapisywany był jako Styżyński. W takiej formie jednak nazwisko nie przetrwało. Styzińskich w Polsce mieszka stosunkowo niewiele - około 70 osób.

    OdpowiedzUsuń